W
wakacje Rodos
to bardzo zatłoczona wyspa. Mnóstwo tu turystów z całego świata, a niemal wszyscy chcą zobaczyć Lindos. To starożytne miasto na Rodos,
jednak tak naprawdę niewiele się z niego zachowało, głównie umocniony akropol. Swoje piętno odcisnęli tu zarówno Grecy jak i Joannici.
Ci mnisi rycerze wznieśli w tym miejscu kościół i warownię. Warto skorzystać z oferty last minute
podróże poślubne 2012,
wspiąć się na górę i zobaczyć wspanialy widok, który rozpościera się z murów akropolu.
REKLAMY SPONSOROWANE
TANIE OFERTY NA KAŻDĄ KIESZEŃ
TANIE WYCIECZKI MAROKO 2012 WAKACJE W MAROKU LAST MINUTE WCZASY
TANIE WAKACJE MAROKO
Wycieczki Marakesz i
aktywny wypoczynek
nad morzem w Maroku to dla wielu naszych rodaków podróż życia. Decyduje o tym niezwykła charyzma tego miasta. Główny plac
Marakeszu Jemma el Fna stał się w ostatnich latach turystyczną atrakcją, chociaż nadal przyciąga rzesze miejscowych.
Jemma el Fna znaczy "stowarzyszenie umarłych". Nazwa placu być może wzięła się od tego, że wystawiano tu na
widok publiczny głowy straconych kryminalistów, zatknięte na wysokich tyczkach. Proceder trwał podobno do XIX wieku. A jeszcze
20 lat temu nad placem wysypanym piaskiem unosiły się tumany kurzu.
Późnym popołudniem wszyscy ciągną na plac Jemma el Fna. Z minuty na minutę przybywa ludzi. Miejsca na kamiennych
płytach zajmują performerzy wszelkiej maści i rodzaju. Ubrany w długą dżellabę i czapeczkę w czerwono białe wzorki zaklinacz węży
próbuje wytrącić z odrętwienia zwiniętą w kłębek kobrę. Dla wielu z nich to jedyny sposób zarobku w Marakeszu.
Kawałek dalej siedzą na niskich stołeczkach kobiety. Zawinięte od stóp do głów w czarczafy, w chustkach na głowach, malują dłonie
henną. Podobno przynosi to szczęście. Do wyboru jest wiele wzorów, które kobiety nanoszą przy pomocy strzykawki zakończonej igłą.
Wzory mogą być rozmaite, ale henna musi być brązowa. Tylko taka jest dobra. Siedzące w kucki kobiety sprzedają też kolorowe
wełniane czapeczki, inne krążą po placu, handlując kokosowymi ciasteczkami. Ubrani w kolorowe stroje czarnoskórzy tancerze śpiewają
i wyginają się w rytm muzyki wydobywanej z tradycyjnych instrumentów. Pewnie dlatego wiele osób decyduje się na sylwester
w Maroku. To Berberowie, rdzenni mieszkańcy górskich rejonów Afryki Północnej. To oni 1000 lat temu założyli w
miejscu dzisiejszego Marakeszu pierwszą warowną osadę.
Jemma el Fna w Marakeszu to nie tylko nagromadzenie wrażeń wzrokowych, ale i dźwięków. Tu ktoś gra na bębenku,
tam klaskają metalowe kastaniety, obok brzęczą łańcuszki tancerki brzucha. Od czasu do czasu zaryczy osiołek ciągnący wózek z
ciężkim towarem. Przez tę kakofonię dźwięków ledwo przedziera się głos muezzina wzywającego wiernych na modlitwę. W Maroku
nadal nie używa się w tym celu głośników, ani nie odtwarza wołania z magnetofonu. Zachodzące słońce kładzie na placu
długie cienie. W zapadającym zmierzchu w mgnieniu oka rozstawiają swoje stoiska sprzedawcy jedzenia. To chyba największe barbecue
pod gołym niebem na świecie. Rzędy drewnianych stolików ustawione są obok prostych garkuchni. Pachnie grillowane mięso, warzywa
duszone w glinianych tajine, złoci się gorący kukskus, bulgocze harira gęsta zupa z soczewicy, podrobów i baraniny. Na niektórych
stoiskach straszą obdarte ze skóry jagnięce głowy. Można też zjeść świeżo ugotowane ślimaki. To jedna z wielu atrakcji miasta
Marakesz, podobnie jak
majowy weekend
we dwoje. Unoszący się nad garkuchniami Jemma el Fna dym miesza się ze spowijającą miasto wieczorną mgłą. W ogródku kawiarni Cafe
de France mężczyźni popijają mleczną kawę z wysokich szklanek. Rozświetlony słabym światłem gazowych lampek plac jeszcze długo
nie pójdzie spać.
>>więcej